Odwiedziny

wtorek, 12 lutego 2013

O przeszczepie

Wiele osób pyta mnie ile trwał przeszczep i  jak to wszystko przebiegało..
Cala operacja trwała 15h, Maciek wjechał na blok o godzinie 13.04 w piątek (01.02.13) i zjechał z bloku po godzinie 5-tej rano (02.02.2013r).. Gdy zadzwoniłam o 9 rano w sobotę na oddzial renimacji powiedziano mi ,że na razie nie mogą mi udzielic informacji i poproszono by zadzwonic po godzinie 13.. Tak tez uczynialam, nie ja , ale nasza kochana Gabii której powiedziano ,ze stan Macka jest dobry, przeszczep odbyl się bez komplikacji  i  mogę do niego przyjsc ok. godziny 17 (to był 02.02.2013)..Byłam w szoku ,że po 12h mogę go zobaczyc bo przeciez mówiono nam ,że możemy nie widzieć Macka nawet 7dni..
Przez czas kiedy Maciek był na bloku stały kontakt ze mną utrzymywała Pani koordynator - przekochana osóbka !! Dzowniła do mnie co godzine by informować mnie co u Macka i pytać co u mnie.. Gdy szla do domu po godz. 19 zadzwonila do mnie i powiedziala "Anja, Maciak jest bezpieczny bądź silna zadzwonie w poniedziałek".. Oczywiście rozmawiałyśmy z języku angielskim , niestety nie opanowalam jeszcze francuskiego do tego stopnia by gadac swobodnie przez telefon ;( Pani koordynator ciagle bardzo nas wspiera  i bardzo mocno trzyma kciuki za Maćka.. Kochana kobieta o wielkim sercu !!
Przeszczep płuc i wątroby jest bardzo skomplikowany i niesamowicie ciężki. lekarze sa zadowoleni z Maćka i faktu ,ze nie krwawił i nie tracili go podczas  przeszczepu.. Takich operacji jak ta nie wykonuje się wszędzie, lecz tylko w nielicznych ośrodkach na całym świeci
 Gdy zobaczylam Macka leżącego pod różnoraką aparaturę łzy same płyneły mi z oczu.. Było mi ogromnie przykro ,ze najwazniejszy meżczyzna mojego życia tak bardzo cierpi ,a  ja nie mogę mu pomóc..
Ostatni dni nie sa uslane fiolkami, Maciek dzielnie bije sie o swoje życie i powoli , malymi kroczkami dochodzi do siebie.. Na dzień dzisiejszy jest prawie w pełni świadomy tego co w okół niego się dzieję..  Ciągle chce aby coś dla niego robić, to masowac mu nogi, brzuszek , robić okłady z zimnej wody , glaskac głowę.. Ja i mama Macka dzielnie mu uslugujemy, czego sie nie robi dla zadowolenia najważniejszej osoby swojego życia..
Wszystko jest jeszcze przed nim, dni ogromnego bólu oraz stresu dlatego proszę Was trzymajcie za niego kciuki !!!!



1 komentarz:

  1. Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki. aby wszystko się udało :*
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń